Gwałtownie przybywa pesymistów wśród polskich konsumentów. Osłabi to produkcję i handel, a w ślad za tym wzrost PKB, który według rządowych prognoz może wynieść w tym roku tylko 1,7 proc.
Osłabienie gospodarcze zdecydowanie pogarsza nastroje konsumentów. Styczeń jest kolejnym miesiącem, w którym powiększyła się przewaga pesymistów nad optymistami oceniającymi kondycję finansową swojego gospodarstwa domowego, sytuację gospodarczą kraju oraz skłonność do dokonywania ważnych zakupów – wynika z najnowszych badań koniunktury prowadzonych wspólnie przez Główny Urząd Statystyczny i Narodowy Bank Polski.
Jak jest to wyliczane? Gdybyśmy mieli samych pesymistów, wtedy wskaźniki wyniosłyby minus 100, a sami optymiści daliby 100. Tymczasem tak zwany bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (obrazujący bieżące tendencje w konsumpcji indywidualnej) obniżył się do minus 18,9 i był o 3,3 pkt proc. mniejszy niż w grudniu oraz aż o 14 pkt. proc. niższy niż przed rokiem.
Natomiast wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (wskazujący na oczekiwane w najbliższych miesiącach zmiany w konsumpcji) wyniósł w styczniu minus 31,6 i był o 7,8 pkt procentowych słabszy niż przed miesiącem oraz o 25,7 gorszy niż przed rokiem.
Poziom wskaźników w styczniu i w ostatnim kwartale ubiegłego roku wskazują, że występuje obecnie i dalej będzie się utrzymywać znaczne spowolnienie dynamiki konsumpcji indywidualnej – stwierdzono w komunikacie z badań.
– Eksperci nie mają wątpliwości, że pogorszenie nastrojów konsumenckich to zła wiadomość dla producentów i handlowców. Oznacza, że gospodarstwa domowe będą mniej chętnie robić zakupy, zwłaszcza te związane z większymi wydatkami, ponieważ boją się między innymi znacznego wzrostu bezrobocia – mówi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Bank Polska.
W konsekwencji przedsiębiorstwa będą pozbywać się zapasów, mniej produkować i ograniczać inwestycje. Natomiast handlowcy mogą zmniejszać zamówienia. – Konsumpcja rodzin i inwestycje będą więc słabiej ciągnąć naszą gospodarkę – podkreśla Petka-Zagajewska.
W rezultacie może się spełnić pesymistyczny scenariusz rządu, według którego w tym roku produkt krajowy brutto zwiększy się tylko o 1,7 procent.
źródło: dziennik.pl
