Oficjalnie substancje zwane dopalaczami nie są dla ludzi. Tyle że to właśnie oni je kupują i mają, wedle sprzedawców, "je kolekcjonować". Ze sklepami próbują walczyć niektóre samorządy
Kilkadziesiąt osób przyszło w sobotę na otwarcie sklepu z dopalaczami w Zielonej Górze. To już czwarty taki sklep w województwie lubuskim. W kilku miastach Polski władza próbuje walczyć z takimi sklepami. Zielonogórski prezydent twierdzi, że jest bezsilny.
Przed sklepem przy ul. Sikorskiego tłum młodych chłopaków. Niektórzy przyszli na zakupy, innych przyciągnęła ciekawość. - Nie ma w Polsce czegoś takiego jak legalne narkotyki. To jest bzdura. Sprzedawcom dopalaczy udało się znaleźć lukę w prawie i twierdzą, że ich wyroby są dla kolekcjonerów. Nie wiem, czy coś kupię. Zobaczę, czy coś mnie zainteresuje - mówi chłopak w białej bluzie z kapturem.
Szklane lady, przeźroczyste regały. Towar jest wyeksponowany jak u jubilera - podświetlony, obok produktu tylko karteczka z nazwą i cena. Można tu znaleźć bibułki do papierosów, popielniczki czy młynki w kształcie piłki golfowej z narysowanym liściem marihuany, które - jak twierdzi rzecznik brytyjskiej firmy Piotr Domański - służą do mielenia tytoniu.
Młodzi ludzie szukają jednak pigułek. Kolorowe pastylki są zapakowane jak próbki kosmetyków. - Szukasz czegoś konkretnego? - pytam chłopaka z kolczykiem przy wardze.
- Patrzę, co mógłbym sobie oprawić w domu w ramki - kpi. Inny klient przyszedł ze 100 zł w kieszeni. Po kilku minutach spędzonych w sklepie, stwierdził jednak, że to za mało i pobiegł do bankomatu po większą gotówkę. Pół godziny od otwarcia sklepu ochroniarz dostaje dyskretny sygnał, żeby przez chwilę nie wpuszczać więcej ludzi, bo zrobił się już tłok.
Tripozaurus płci żeńskiej
- Są trzy kategorie dopalaczy: euphoric, energy i psychedelic. Wszystkie służą do kolekcjonowania. Taka informacja jest umieszczona na opakowaniach - mówi Piotr Domański, rzecznik World Wide Supplements, dystrybutora dopalaczy. - Słyszałem o innym zastosowaniu. W innych krajach Unii Europejskiej są to produkty spożywcze, suplementy diety. Dopalacze nie są uznawane za suplement. Nie klasyfikują się również jako środki farmaceutyczne ani spożywcze - wyjaśnia rzecznik.
Więcej informacji o produktach można znaleźć w internecie. Wśród Psychedelic Pills jednym z najchętniej kupowanych produktów jest pastylka o nazwie Chemistry. Można też znaleźć informację o dawkowaniu. - Tripozaurusowi ważącemu powyżej 60 kg podajemy dwie pigułki. Jeśli waży mniej, dajemy połowę tej dawki. Jeśli nie będzie wystarczająco pobudzony, możemy mu podać drugą po dwóch godzinach. Nie zaleca się podawać więcej niż jedną pigułkę Tripozaurusom płci żeńskiej. Zaleca się, żeby Tripozaurus pił duże ilości wody podczas spożywania pigułek. Nie mieszać z alkoholem i/lub narkotykami. Nie stosować więcej niż dwa razy w tygodniu - czytamy. I wielkimi literami informacja: - Nie do spożycia przez ludzi.
Funshopy wyrastają jak grzyby po deszczu w całym kraju. W sobotę otwarte zostały jeszcze cztery inne sklepy: w Słubicach, Dąbrowie Górniczej, Tczewie i Ełku. Teraz jest ich prawie 40, wkrótce ma być setka. W Lubuskiem dopalacze można też już kupić w Nowej Soli i Gorzowie.
W Rzeszowie powiedzieli nie
Anna Wisz, specjalistka w zielonogórskiej Poradni Leczenia Uzależnień od Środków Psychoaktywnych przy ul. Zamenhofa, twierdzi, że substancje są groźne i mogą uzależniać.
Czy można nie dopuścić do otwierania sklepów z dopalaczami? Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki przyznał w ub. tygodniu w "Gazecie", że nie ma takich możliwości. - Jestem bezsilny - mówił.
Polscy samorządowcy twierdzą, że muszą czekać na zmiany w prawie o przeciwdziałaniu narkomani. Nie wszyscy chcą czekać na nowelizację ustawy przez posłów. Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc nie wydał zgody na otwarcie drugiego funshopu. Urzędnicy prezydenta powołali się na opinię lekarzy i Krajowego Biura ds. Zwalczania Narkomanii. Ci twierdzą, że dopalacze zawierają substancje narkotyczne i mogą być groźne dla zdrowia.
Właściciel sklepu może się odwołać do samorządowego Kolegium Odwoławczego i oskarżyć magistrat o "naruszanie wolności gospodarczej". Rzeszowscy urzędnicy zdają sobie sprawę, że mogą przegrać. Mimo to prezydent nadal odmawia zgody na funshop. Jest nawet zdecydowany ryzykować złamanie prawa.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra
