NRZHiU ma nowe władze. Gratuluję wybranym zaufania swego środowiska i zarazem nieśmiało podnoszę rękę do odpowiedzi na temat – jak będziemy współpracować? Dzieje – by tak rzec – wzajemnych relacji obfitują w meandry - raz ku lepszemu, innym razem ku gorszemu. Ale,… nigdy nie było tak, by relacje wzajemne ustały lub ugrzęzły w czystym formalizmie. I to jest bardzo dobra okoliczność .
Znamy się od szeregu już lat, wiemy, że w rynku tak moją organizację POHiD, jak i NRZHiU definiują i określają obiektywne konfiguracje interesów. Tego nie zmienimy i nie ma po co – woda nigdy nie będzie sucha, natura tak chce. Wiemy jednak też, że pomiędzy grą konkurujących firm jest sporo miejsca na ułatwianie życia wszystkim. Poszukajmy tego, co łączy, by nie wypalać siebie i swoich interesów tym co dzieli. Popatrzmy na nasze organizacje – przecież one zrzeszają „w sobie” samych konkurentów, co nikomu nie przeszkadza działać w jednej strukturze i ponad różnicą interesów w biznesie. Podobnie powinno być między organizacjami i zapisaliśmy to kilka lat temu w „Porozumieniu” – wróćmy do tego.
Może jest ten świat źle urządzony, a może i nie jest – nie nam zwykłym ludziom o tym przesądzać. Jest jednak tak, że jak dla całego sektora zrobi się coś dobrego, to w sposób oczywisty więcej tego dobrego przyciągnie do siebie duży, ale i w równie oczywisty sposób wiadomo, że ten mniejszy też na tym nie traci. Zatem warto pomyśleć o współdziałaniu, przynajmniej tam, gdzie jest to możliwe. Gdybyśmy bowiem – i nie daj Boże – założyli, że żadna współpraca i działanie ku ogólnemu dobru jest niewłaściwe i bezcelowe, to co mielibyśmy w wyniku? Mogłoby przecież okazać się, że jedyną formą współistnienia jest wojna wszystkich ze wszystkimi o wszystko, czyli w praktyce o nic – bo nic dobrego nie zostałoby po jakimś czasie do ugrania. A to przecież bez sensu. Fakt, że różnił nas pogląd na „ustawę o woh”, nie oznacza, że za tym stoi tylko wrogość i negacja. Przynajmniej ja tak nigdy nie myślałem, choć – przyznam - zdarzało mi się grać twardo. Mnie zresztą też nie oszczędzano. Ale co z tego…?
Ostatnie zatem kilka miesięcy nie były dobrym czasem dla współdziałania – i wiemy z jakiego powodu. Ale wszystko mija i gorsze czasy też. Spróbujmy spotkać się, pogadajmy, zobaczmy co jest dla naszych organizacji wspólnym problemem, co nie da się pogodzić, co mogłoby być, a czego jeszcze nie ma. Pójdźmy z tym do naszych członków – zobaczymy. Przecież, jak piszę parę wierszy wcześniej, znamy się nie od wczoraj. Byłoby źle, gdybyśmy na początku nowego mandatu kierowania Radą nie zaczęli rozmawiać. Podejmę inicjatywę – i wiem, że nie zawiodę się. Raz jeszcze gratuluję, pozdrawiam i życzę siły ducha w niełatwej pracy na rzecz środowiska handlowego.
Maria Andrzej Faliński
Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji
