Wybór polityczny jest prawie zawsze wyborem ekonomicznym, a przynajmniej charakteryzuje się konsekwencjami gospodarczymi. Znajomość zasad ekonomii, a zwłaszcza wiedza o podstawowych zależnościach między wielkościami gospodarczymi, jak i skutkach podejmowanych lub zaniechanych decyzji powinna stanowić dziś minimum kwalifikacji polityka. Prawda ta, niestety, nie do wszystkich jeszcze dotarła i ilość nieporozumień na styku polityki i ekonomii jest jeszcze ogromna.
Największą ignorancją i przejawem tego typu rozumowania jest nieodróżnialnie praw produkcji, wytwarzania od praw podziału. Niedoceniany jest truizm, że na to, by móc podzielić – trzeba najpierw wytworzyć. Skoncentrowanie się na podziale to zwykle sposób zniechęcający wytwórców do maksymalizacji produktu.
Polska gospodarka powinna być ukształtowana według kanonów inwestycji i produkcji, a nie kanonów konsumpcji. Zagrożeniem popełnienia historycznego błędu jest w tym kontekście nasze uczestnictwo w UE, gdzie ciągle jeszcze więcej jest dawania ryb bez mechanizmów dawania i używania wędki. A o rozwijaniu hodowli ryb nie mówi się wcale.
Rozróżnia się generalnie politykę ustrojową i politykę kształtowania procesów gospodarczych. Zadaniem polityki ustrojowej jest przede wszystkim tworzenie warunków sprzyjających maksymalizacji produkcji. Z drugiej strony jej zadaniem jest tworzenie porządku prawnego sprzyjającego akceptacji społecznej.
Błędy w polityce ustrojowej prowadzą oczywiście do nadmiernej aktywizacji państwa w zakresie kształtowania procesów gospodarczych w nadziei, że można te błędy naprawić półśrodkami. Zwykle narasta wtedy fiskalizm, centralizm i wszelkiego rodzaju rozdzielnictwo. Dlatego kluczowe znaczenie ma wysoka jakość polityki ustrojowej, klarowność i przejrzystość ustroju gospodarczego, który przekłada się na jasność prawa.
Państwowa polityka kształtowania procesów gospodarczych, polityka regulacyjna powinna przede wszystkim skłaniać samodzielne podmioty do racjonalnych aktów wyborów w warunkach konkurencji przedsiębiorstw UE. Ale przede wszystkim powinna ona być ograniczona do niezbędnego minimum. A jak to odnieść do decyzji gospodarczych sektora publicznego i ustawy o zamówieniach publicznych?
Tutaj powinno się stosować rachunek odpowiedzialności społecznej a każda decyzja powinna być poprzedzona rachunkiem kosztów alternatywnych, rachunkiem strat poniesionych z tytułu nieuwzględnienia innych alternatyw.
W praktyce do rachunku odpowiedzialności społecznej stosuje się koszty alternatywne, nazywane też kosztami utraconych korzyści. Są taką kategorią kosztów, które w rzeczywistości nie są ponoszone, a tym samym nie mogą być ewidencjonowane. Mają one charakter wyłącznie obliczeniowy, kalkulacyjny przy problemowych rachunkach wyboru. Koszty utraconych korzyści ułatwiają podejmowanie decyzji ekonomicznych, a często nawet ich uwzględnienie w tym celu jest niezbędne.
Jako koszty utraconych korzyści traktuje się takie koszty, które mierzą korzyść jaka jest utracona w wyniku zastosowania określonego sposobu działania, przy jednoczesnym zaniechaniu alternatywnego sposobu działania.
Niech pokaże to przykład. Na podstawie ustawy o zamówieniach publicznych można zamówić usługę lub towar w firmie unijnej ale nie krajowej, bo taniej. Nie patrzy się przy tym czy krajowa firma która przegrała taki wyścig z braku zamówienia upadnie, zostanie zlikwidowana a ludzie „pójdą na zasiłek”.
Przecież jest zgodnie z prawem, a że bzdurnie i nieekonomiczne, no... ale zgodnie z prawem, wiec trudno. Obecny stan polskiej gospodarki jak i nasze wejście do Unii Europejskiej wymusza stosowanie rachunku odpowiedzialności społecznej. I proszę mnie nie przekonywać, że prawo unijne nie dopuszcza takich rozwiązań. Prawo może nie, ale gospodarka… tak.
