Niecałe 9400 ton na Bałtyku Wschodnim i 1900 ton na Bałtyku Zachodnim. Tak wyglądają przyszłoroczne limity połowowe na dorsze przyznane polskim rybakom. Decyzję w tej sprawie podjęła wczoraj Komisja Europejska. Rybacy szykują się do protestów.
Problem w tym, że polscy rybacy mieli mieć zwiększone połowy o 15 procent. Kwotę oczywiście zwiększono, ale rybacy muszą oddać to, co przełowili w 2007 roku. Ostatecznie przyszłoroczny limit na dorsze będzie o ponad 1000 ton mniejszy od tegorocznego.
Według oficjalnych wyliczeń, w 2007 roku rybacy przełowili dorsze o 8 tysięcy ton. Komisja Europejska uznała więc, że należy pomniejszyć limit. Strony doszły do porozumienia i w ciągu czterech najbliższych lat roczny limit połowowy będzie pomniejszany o 2 tysiące ton. Dlatego, mimo że ogólna kwota połowowa na 2009 rok na Bałtyku Wschodnim została podniesiona o 15 procent, polscy rybacy będą mogli złowić mniej dorszy niż w tym roku.
- Urzędnicy atakują nas z każdej strony - mówi Grzegorz Hałubek ze Związku Rybaków Polskich. - Przyznam otwarcie, że w przyszłym roku może być problem z odłowieniem nawet tej pomniejszonej kwoty połowowej, bo robione jest wszystko, aby zniszczyć polskie rybołówstwo. Mamy kolejne zakazy połowu, nie dostajemy na czas rekompensat, a Unia Europejska przekazuje największe fundusze na likwidację i złomowanie kutrów. Już teraz jest tak, że część armatorów ma problemy ze skompletowaniem załóg na kutrach. Do grudnia sytuacja może się jedynie pogorszyć.
źródło: NaszeMiasto.pl
