Sytuacja finansowa sanepidu jest katastrofalna. Nie kontroluje się podejrzanej żywności, nie ma stałego nadzoru. A wkrótce będzie jeszcze gorzej - alarmują pracownicy.
Związkowcy z NSZZ "Solidarność" protestują przeciw reformie, która w ich ocenie podwyższy koszty funkcjonowania sanepidu, uczyni go korupcjogennym i sprawi, że nadzór sanitarno-epidemiologiczny będzie jeszcze mniej skuteczny.
Powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne podlegają obecnie wojewódzkiej stacji, ta zaś głównemu inspektoratowi w Warszawie, który przekazuje dla nich pieniądze. Od stycznia przyszłego roku będzie inaczej: powiatowe stacje przejdą w gestię starosty.
- Od radnych będzie zależał nasz budżet. Wielu spośród nich oraz członkowie ich rodzin mają firmy, podlegające naszej inspekcji. W takiej sytuacji ich kontrola będzie, najdelikatniej mówiąc, iluzoryczna - ostrzega Agnieszka Seweryn, przewodnicząca Sekcji Pracowników Sanepidu w "Solidarności".
autor: Dorota Stec-Fus
źródło: dziennik.krakow.pl
więcej:
