W dniu 20 maja br. Sejm RP na posiedzeniu plenarnym miał zająć się kwestią projektu ustawy o wychowaniu w trzeźwości, w szczególności traktującej o tzw. ostrzeżeniach zdrowotnych. Wydawać by się mogło, że głosowanie – i to przeciwko ustawie – będzie jedynie formalnością, zważywszy na negatywne rekomendacje dla niej zarówno na poziomie podkomisji, jak i 3 połączonych komisji sejmowych. Jednak z nieznanych i niezrozumiałych powodów sprawa spadła z agendy i została przeniesiona na inny, nieokreślony termin. Należy mieć nadzieję, że zdecydowały o tym względy techniczne i nie będzie to kolejny przykład cudów legislacyjnych.
Czymże jest projekt ustawy o ostrzeżeniach zdrowotnych na wyrobach alkoholowych? Przede wszystkim stanowi przykład typowego bubla legislacyjnego, który nie uwzględnia ani rzeczywistości, ani kosztów wprowadzenia go w życie. Projektodawcy przyjęli bowiem model obowiązujący w tej materii w zakresie produktów tytoniowych i uznali, że najlepszą formą informowania i jednocześnie odstraszania od alkoholu kierowców, kobiety w ciąży i młodzież będzie umieszczenie napisów ostrzegawczych wielkości 25% powierzchni opakowania czyli butelki. Ostrzeżenia te miałyby być koloru białego na czerwonym tle czyli - jak sądzę – nawiązywać patriotycznie do barw narodowych. Niestety, projektodawcom zabrakło - jak się zdaje - wyobraźni, ponieważ w przeciwieństwie do zunifikowanych kształtem opakowań tytoniowych butelki stosowane w branży spirytusowej mają przeróżne kształty. Niektóre z nich są swoistymi dziełami sztuki, zarówno w zakresie kształtu, jak i rozmiaru oraz wyglądu etykiety. Wiele z nich posiada wzór zastrzeżony i zostało stworzonych przez wybitnych designerów. W praktyce oznaczałoby to potrzebę ręcznego naklejania owych ostrzeżeń, a w wielu przypadkach byłoby to całkowicie niemożliwe. W konsekwencji większość importowanych alkoholi, w szczególności win i spirytualiów zniknęłoby z polskich półek. Należy zauważyć, że istotnie wzrosłyby koszty produkcji alkoholi pogarszając tym samym i tak nienajlepszą kondycję przemysłu alkoholowego w Polsce. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w żadnym kraju na świecie ustawodawcy nie posunęli się tak daleko w restrykcjach dotyczących napojów alkoholowych. Jak rozumiem projektodawcy zapragnęli być w awangardzie choćby tylko na tym polu.
Problem informowania społeczeństwa, a szczególnie grup najbardziej narażonych na problemy alkoholowe, nie polega na wielkości, kolorze i literacko sformułowanych napisach ostrzegawczych. Polega on na edukacji, przygotowaniu spójnego programu działań edukacyjnych i informacyjnych, którego realizacja rozpoczęłaby się już od szkoły podstawowej. Producenci i dystrybutorzy alkoholu w Polsce rozumieją zasady społecznej odpowiedzialności i chętnie wsparliby działania rządu, organizacji pozarządowych oraz instytucji odpowiedzialnych za edukację w tym zakresie. Znamienne jest, że od 1989 roku nie powstał żaden, szeroko zakrojony program o zasięgu krajowym. Zapewne wprowadzenie ustawy dot. ostrzeżeń zdrowotnych na wyrobach alkoholowych jest znacznie prostszym rozwiązaniem, jako że nie wymaga ani nadmiernej pracy, ani - co ważniejsze - myślenia. Należy jednak mieć nadzieję, że przedstawiciele społeczeństwa zasiadający w ławach sejmowych kierować się będą w trakcie głosowania przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.
Andrzej Szumowski, Prezes Polish Vodka Association
